czwartek, 18 października 2012

Akademia Mamy Pyta:)

No proszę! Jednak można zorganizować warsztaty profesjonalnie, na poziomie i w sumie bez gadżetów:) Gratulacje dla organizatorów! Pomimo, że konferencja odbywała się w tym samym budynku co Świadoma Mama, wystarczyło zmienić salę i lepiej się zorganizować i jaka odczuwalna różnica! Sala trochę większa, mam trochę mniej, osoby dodatkowe (stoiska sponsorów) na korytarzu (a nie upchnięte z zainteresowanymi). Rejestracja też na korytarzu, w sali w której odbywała się konferencja w rogu rozłożone koce dla najmłodszych i ta atmosfera!
Na każdą mamę czekała torebka z ulotkami sponsorów i z dwoma kuponami rabatowymi do Akpolu plus kupon na butelkę i smoczek tommee tippee. Miejsca było na tyle dużo, że swobodnie można było wjechać wózkiem. W toalecie pojawił się przenośny przewijak (nie wiem czy ktoś z niego skorzystał, ale sam fakt, że o tym pomyślano już zasługuje na duży plus!). Bardzo ciekawe tematy (głównie dla przyszłych mam;) prowadzone przez kompetentne osoby (czyt.: wyglądały i brzmiały jakby naprawdę wiedziały o czym mówią;) W przerwie - degustacja tranu (hihihihi) oraz..... kawa, herbata, soki i ciastka;) Przyszłe mamy wyglądały na naprawdę zachwycone. Również w przerwie oraz na koniec konferencji zostały rozlosowane nagrody dla uczestników i tu też bardzo miłe zaskoczenie. Nie były to zestawy próbek Ziajka czy inne książeczki a porządne i wartościowe prezenty. Były np. chusty, pieluszki wielorazowe, bezszwowe staniki do karmienia, zestawy do karmienia firmy medela, zestawy kosmetyków Natalia Vital Touch itd.. Wbrew pozorom, było ich naprawdę sporo, także prawie każda mama wyszła z prezentem (głównie mamy na literę A i B - najwyraźniej Anny, Agaty, Agnieszki, Alicje czy Barbary stanowiły większość hihi ;)
Jednym słowem sukces! Jeśli w Waszym mieście pojawi się Akademia Mamy Pyta, mogę Wam z czystym sumieniem powiedzieć: idźcie, posłuchajcie, dowiedźcie się czegoś ciekawego a być może dodatkowo coś jeszcze wygracie;)

poniedziałek, 15 października 2012

O co kaman...

Ostatnio wybraliśmy się do rodziców na obiad. Moje rodzeństwo wpadło na ten sam pomysł i zrobił się nieoczekiwany, mini zjazd rodzinny. Kiedy tak sobie siedzieliśmy, wesoło rozmawiając, dobiegł mnie głos mojego najmłodszego bratanka (lat 3), który bawiąc się kolejką elektryczną, ( porządną, rosyjską, jeszcze z głębokich czasów PRL) oznajmił całej rodzinie, że w drugim wagonie (truu tuu truu tuu) jedzie Duch Święty. Powiem szczerze, że trochę zbił mnie z tropu. Okazało się, że aktualnie w niektórych przedszkolach jest już religia. Fajnie, można wybrać sobie przedszkole, gdzie religia jest oraz takie gdzie jej nie ma. Bardzo rozsądne podejście, przedszkola dla tych co nie chcą indoktrynować swoich dzieci od małego i dla tych co nie chcą separować dzieci od swojej wiary, rewelacja! Ja osobiście nie rozumiem, czemu już zamęczać 3latków, którzy niewiele z tego rozumieją, co najwyżej stają się fanami Ducha Świętego (idę o zakład, że znajdzie się to na liście do Św. Mikołaja "Mikołaju, chcę najnowszą figurkę super Trójcy, albo mega Ducha"). Jedyne co mnie bardziej zaskoczyło, że jest ona w przedszkolu publicznym. Jak wiadomo, miasto ma mało pieniążków, a wydaje kasę na pensje dla katechety? Otóż, proszę Państwa nie.. Mama jednego dziecka w grupie jest Katechetką i ofiarowała się, że jako wolontariusz będzie prowadzić katechezę raz w tygodniu przez godzinę ;) Można? Można! Ciekawe z jakiej podstawy programowej korzysta... Mniejsza z tym. Mi przyszło inne pytanie - kto nad tym panuje i wyraża zgodę? Czy prosto z ulicy mogę wejść do przedszkola i powiedzieć, że w ramach wolontariatu, godzinę w tygodniu chcę nauczać maluchów judaizmu, albo islamu i będzie ok? Myślicie, że ktoś by się zgodził, w sumie powinien, mamy wolność wyznania ;) Wiadomo, nie jest to obowiązkowe, ale wszystkie dzieci chodzą. Podobno "jest super, bo dorośli opowiadają o duchach i gołębiach". Dzieci traktują to jak dodatkową godziną bajek, więc czemu im to odbierać ;)

Ja się tylko pytam: ale o co kaman?

niedziela, 14 października 2012

Uwielbiam warsztaty!

Ogłoszenia parafialne:

Real:

6 paczek chusteczek nawilżanych Huggies (soft skin/pure/natural care) w pudełku (3 + 3 free) - 25 zł
 
Selgros (do 22.10.2012):
3 paczki chusteczek nawilżanych Cleanic Kindii Dzidziuś - 11 zł
6 paczek chusteczek nawilżanych Huggies (soft skin/pure/natural care) w pudełku (3 + 3 free) - 21 zł
Pieluszki HUGGIES SUPER DRY (różne rozmiary) - 32 zł

Waga: najniższa od 10 miesięcy!:)
Mąż: jeden
Niemowlę: jedno
Pies: jeden

Czyli stabilnie, z 2,5 kilogramową przewagą na rewelacyjnie ;) 

Recenzja warsztatów Świadoma Mama, które odbyły się w czwartek ( 11.10.2012 r.) w Gdańsku.

Zacznę od tego, że uwielbiam warsztaty i konferencje dla przyszłych i "młodych" rodziców. Moje uwielbienie pokrywa się z: tematami poruszanymi na takich spędach, gadżetami rozdawanymi, nagrodami losowanymi, atrakcjami dodatkowymi no i oczywiście z wyjściami "na miasto" i spotkaniami z innymi. Mój najukochańszy udaje, że podziela moje zainteresowania i dzielnie stoi u mojego boku. Z rzadka muszę mu tylko przypominać, że ma się uśmiechać i okazywać entuzjazm, żeby lepiej mnie wspierać w moim nowym hobby;)

Niestety, tym razem trochę się zawiodłam.. Było ciasno, mamy które chciały trzymać dziecko w wózku i posłuchać wykładu nie dały rady tymi wózkami się poruszać, nosidełka też nie mieściły się miedzy rzędami. Nagłośnienie - fatalne, nagrody dla uczestników - mało atrakcyjne, gadżetomamy niezadowolone bo gadżety - słabiutkie (z tendencja "na powiedzmy, że ok"). Całe spotkanie nadrabiało tematami, prócz Pani z banku komórek macierzystych (większość mam była z dziećmi, więc już "po ptakach";)) Był wykład + pokaz wiązania chust, była Pani położna, która mówiła rzeczowo i bardzo ciekawie, oraz Pani psycholog, którą mało kto słyszał. No i oczywiście bardzo na korzyść była przesympatyczna Pani fotograf, która robiła pamiątkowe zdjęcia maluszkom i uczestnikom. Mimo to, nie poleciłabym następnym razem tego spotkania.

Ku mojemu zaskoczeniu, najbardziej zadowolonym z całego zamieszania był mój mąż! Został on przez ze mnie zwolniony z obowiązku siedzenia na sali i trzymania mnie za rękę, po czym dodatkowo otrzymał prawie 5 kg proszku Persil - wyglądał jakby właśnie ogłosili gwiazdkę;) No właśnie, skąd ten proszek.. Tydzień przed warsztatami organizatorzy szukali "ambasadorek", które odpowiednio nagłośnią, że takie spotkaniema miejsce w zamian za wspomniany proszek, książeczkę dla malucha, książkę dla rodzica oraz zestawu kosmetyków. Oczywiście podjęłam się tego zadania (a oc!). Skończyło się jak zwykle, czyli: mąż otrzymał proszek (jako, że jest autonomicznym właścicielem pralki, został nim po moich mało udanych eksperymentach z owym urządzeniem), książeczkę dla dziecka "Ja też chcę mieć rodzeństwo" (została schowana... głęboko...), książki "Świadome rodzicielstwo" z naleciałością filozofii prosto z Indii (z ciekawością przeczytam i pochwalę się wrażeniami) oraz "zestaw kosmetyków" składających się z ogromnej liczby przeterminowanych próbek Ziajki (już zostałam przeproszona i zapewniona, że błąd zostanie naprawiony, więc moje negatywne odczucia co do kosmetyków zostały, tak jakby, anulowane)... No ale ten proszek!

W ten czwartek (18.10.2012) też idę na konferencję, tym razem zorganizowanych przez Akademia Mamy Pyta. Lista tematów wygląda imponująco a ich oprawa - profesjonalnie. ZOBACZYMY! :)


piątek, 12 października 2012

Ruda to nie kolor...

Dziś, skoro świt 10.40, Ruda postanowiła zadzwonić, budząc przy okazji cały dom do życia. Ledwie żywa wysłuchałam relacji z exspoze naszego premiera. Psiun głodny piszczał u stopek łóżka, głodne niemowlę mlaskało na mnie ze swojego łóżeczka a ja słuchałam jakie to mam szczęście! ;) Dowiedziałam się, że jak będę rodziła drugie dziecko to macierzyński będzie trwał rok!! Jakie to super, bo dziecko już będzie chodziło i będzie bardziej samodzielne itd...
No super - mówię - tylko jak na razie za 1,5 miesiąca muszę porzucić moje (aktualnie) 5 miesięczne niemowlę i wrócić do pracy, na ten czas myślę tylko o tym. Na co Ruda, wesoło szczebiocząc, informuje mnie, że wrócę sobie teraz na trochę i hyc jestem w drugiej ciąży i mogę cieszyć się swoimi dziećmi przez długi czas! Myślę sobie - brzmi kusząco.. No to pytam mojej lepiej poinformowanej koleżanki - od kiedy ma to wejść w życie? I co słyszę?? "NIE WIEM"
No tak, w exspoze pada wiele obietnic, ale żeby był to powód by całą, wygłodniałą chałupę na nogi stawiać?

Jednak stare polskie porzekadło prawdę rzecze po raz kolejny:
Rudy to nie kolor włosów, to stan umysłu.. ;)

(To Ruda with love;)


środa, 10 października 2012

Mały pikuś..

Na początek garść przydatnych informacji ;)

Dzisiejszymi "produktami dnia" w biedronce są;
- płyn do płukania tkanin SILAN 2,8l perfumowane za - 14.99 zł
- margaryna SMAKOWITA 700g - 2,59zł
- NOKIA ASHA 306 - 249zł

Od dziś do 16.10.2012 również można znaleźć w Auchan:
- Kaszka mleczno - ryżowa NESTLE 7,26zł + drugi za 3,63zł (czyli jak kupimy 2 paczki i podzielimy na 2 to wyjdzie coś koło 5 zł;)
- płyn do prania PERWOLL 2l za 12,99 zł. ;)

Teraz do sedna;)
Dziś skoro świt, przed 10, moja mała niunia wyrzuciła mnie z wyra (prawdopodobnie była już trochę głodna;) Ponieważ ja sama muszę dbać teraz o linię, żeby wrócić do formy sprzed ciąży, to na śniadanko zjadłam zdrowe, płatki zbożowe z witaminkami (fakt, w formie czekoladowych kulek, ale pisze, że zdrowe, zbożowe to kłócić się nie będę). Zaliczyłyśmy spacerek, z lekkim skokiem w bok do nowo powstałego na naszym osiedlu lumpa i wróciłyśmy zrobić kolejny zdrowy posiłek na obiad. Tym razem zapiekankę szpinakowo - serową... Jest szpinak ergo zdrowe ;)

W przerwie w staraniu się bycia perfekcyjną mamą w domu, poczytałam sobie Pudelka. No bo nie można nie być na Pudelku przynajmniej raz dziennie;) Znalazłam tam strasznie, ale to strasznie ciekawy artykuł o szaleństwach Anny Muchy na stacji Orlen. Coś pięknego! Fakt przewijaków w Polsce jak na lekarstwo, no ale ta Pani chyba maluchem nie jeździ, żeby nie mieć miejsca na przewinięcie swojego dziecka... No przypuśćmy, że miejsca nie miała, więc musiała narobić rabanu na stacji, ku uciesze wszystkich konsumujących (zignorujmy fakt, że nie wiemy czym myte są te stoły, no i co na nich było wcześniej - mimo wszystko wolałabym własne bakterie wcierać w tyłek własnemu dziecku we własnym aucie, no ale ok.. ;). No to nachodzi mnie kolejna refleksja - skoro obsługa taka miła, a i tak pod zlewem umyć musiała, to nie można było poprosić obsługi o przeniesienie stolika na te parę minut do toalety? Właśnie dzięki takiemu zachowaniu "gwiazd", potem mam wrażenie, że idąc chociażby na spacer z moja niunią staje się persona non grata (tylko dlatego, że idę z niunią). Inaczej mówiąc, dzięki takiemu "szoł", mój aniołek posądzany jest o to, że gdziekolwiek się nie pojawi, to będzie się drzeć, paskudzić a ja będę żądać, żeby wszyscy, ale to wszyscy akceptowali niemowlaka w każdej sytuacji. Nawet jeśli sami nie mają dzieci, nigdy nie chcieli mieć, nie lubią ich i chodzą w miejsca gdzie mają nadzieję na uniknięcie kontaktu 3 stopnia z małym terrorystą...
Biorąc to wszystko pod uwagę, to ja jestem mały pikuś i w tym miesiącu mój tytuł wózkary oddaję Pani Ani. A niech ma;)
I jeszcze apel jasnogórski w jej stronę, darujmy sobie takie "szoł" bo mojemu genialnemu dziecku i mnie robimy czarny PR, a to nie ładnie robić komuś czarny PR... ;)

wtorek, 9 października 2012

Powitanie ;)

Raz, raz? próba klawiatury..
Nigdy nie prowadziłam bloga i są to moje nieporadne pierwsze kroki, także proszę o minimalną tolerancję;)

Zacznę od przedstawienia się:
Jestem wózkarą (gorszy typ wózkowej opisanej przez prof. Zbigniewa Mikołejko) Gorszy bo mający "świadomość" bycia wózkarą;) Posiadam 5 miesięczne, najpiękniejsze dziecko na świecie (zgodnie z zasadą, że dzieci dzielą się na genialne i cudze;). Do tego: swoje własne 4 kółka dopasowane do mojego genialnego dziecka i sąsiadki z równie szybkimi bolidami. Spotykamy się stadnie by iść na spacerek, omówić wszystkie ploteczki i (najważniejsze) by dowiedzieć się gdzie która wypatrzyła nowe promocje z artykułami dziecięcymi oraz czy wiadomo coś o nowych knajpkach dla mam w Trójmieście:) Po czym wracamy do domu, zająć się szeroko pojętymi "obowiązkami domowymi" i tak mija nam dzień...

Żartowałam;) Mamy więcej zainteresowań jak kolor "kupy" naszych pociech i krążenie po udeptanych ścieżkach naszego osiedla "obnosząc się własnym macierzyństwem". Chodzimy chaotycznie, bierzemy udział w jak największej ilości warsztatów i konferencji nt. naszych pociech i nie tylko, biegamy po sklepach za promocyjnymi pieluszkami i staramy się nie mówić o dzieciach, bo ciężko się przekonać siebie na wzajem, że "moje dziecko jest bardziej genialne bo.." ;)

W każdym razie, postanowiłam założyć stronę na której można dzielić się praktycznymi informacjami i subiektywnymi opiniami na temat "każdy" dotyczący ciąży, porodu i posiadania pierwszego i każdego kolejnego dziecka. Jak się można domyślić, strona nazywa się ciezarowki-gda.pl (jakbym szybciej wiedziała, że będzie taka afera z dość subiektywnym i trafnym artykułem dotyczącym wózkowych, nazwałabym stronę wozkary.pl, no ale cóż... ;)

Blog z założenia ma być uzupełnieniem strony, na którym mają pojawiać się posty "różne", nie tylko dotyczące ciąży czy macierzyństwa. Nie ma się co oszukiwać, nie samym dzieckiem żyje matka;)
Zatem zapraszam do czytania i komentowania, zapraszam też na stronę i forum (niedługo się pojawi, mam nadzieję;) I miło mi powitać wszystkich blogujących i czytających i mam nadzieję, że i mój blog zostanie zaakceptowany w tym szanownym gronie;)